Raj odnaleziony na KOH RONG SAMLOEM

Szukaliśmy rajskich plaż i w końcu udało nam się na nie trafić! Koh Rong Samloem to wyspa, na której znaleźć można miejsce, gdzie nie ma Internetu i gdzie prąd dostępny jest kilka godzin w ciągu dnia. Wiecie jak człowiek w takich warunkach odpoczywa?

Odpoczywa, bo musi, bo nie ma innego wyjścia! Bo nie wibruje mu telefon, bo nie dostaje stu powiadomień i nie przegląda bezmyślnie aktualności na Facebook’u. Uwolniliśmy się na chwilę od świata i to było cudowne! Na dodatek ten biały piasek i jarząco błękitna woda – żyć, nie umierać.

Na Koh Rong Samloem przypłynęliśmy od strony wschodniej, do Saracen Bay. Ale, ponieważ wciąż jeszcze nie znudziło nam się palące słońce w ciągu dnia, a tym bardziej fotogeniczne wieczory, przemierzyliśmy wyspę szlakiem przez dżunglę i dotarliśmy na przeciwległą stronę. To tutaj właśnie można odciąć się od świata, wiadomości i komunikatorów. Taka chwila wytchnienia była nam potrzebna! Sunset Beach, jak sama nazwa wskazuje, pozwoliła nam cieszyć się przepięknymi zachodami słońca. Fotograficzna ekstaza!

Przed pobytem na Koh Rong Samloem byliśmy też na większej i bardziej znanej wyspie, Koh Rong. Odbywał się tam wtedy właśnie Freeflow Fire & Arts Festival, którego konkretny temat ciężko sprecyzować, bo chodziło o zgromadzenie artystów i ochotników z całego świata i „wspólne uwalnianie drzemiącej wewnątrz energii” (link). Brzmi dziwnie? Takie właśnie było!

Z fascynacją przypatrywaliśmy się ludziom w bardzo fantazyjnych strojach, wykonujących bardzo osobliwe ćwiczenia, wszelkiego rodzaju: od jogi i medytacji, po tańce z rekwizytami (drążkami, linami i kołami). Mieliśmy wrażenie, że uczestniczymy w zjeździe współczesnego świata hippisów i to my, w naszych codziennych, jednobarwnych, sportowych ubraniach, byliśmy dziwni.

Co dodawało temu miejscu niesamowitego uroku to zwykłe, codzienne życie mieszkańców, które mieszało się z barwnym, turystycznym gwarem. We wiosce przy portowej plaży Kambodżanie pracują, gotują, odpoczywają. Dzieciaki biegają, grają w piłkę, jeżdżą na rowerach. Wszystko to można obserwować ze swojego ręcznika, rozłożonego na białym piasku. 

WSKAZÓWKI PRAKTYCZNE:

- Na obie wyspy, Koh Rong i Koh Rong Samloem, można dostać się łodzią z miasta Sihanoukville. Z portu przy Tomnup Rolork Rd, niedaleko stacji kolejowej, odpływają dwa rodzaje transportu: Speed Boat (czyli prom turystyczny; koszt 15$/os.; 45 minut drogi) i Slow Boat (czyli, w praktyce, zwykły statek towarowy, na który można wsiąść razem z dostawą na daną wyspę; koszt 5$/os.; 2 godziny drogi).

- Wyspa Koh Rong ma już rozwinięte zaplecze turystyczne. Większość noclegów, w tym tańsze hostele (od 5$/os./noc), znajduje się na portowej plaży, Koh Tui Beach. Tam też znajdziemy najwięcej punktów gastronomicznych. Średnie ceny są wyższe niż na lądzie, co zrozumiałe, ale da radę znaleźć miejsce, gdzie zjemy obiad za 2$.

- Wyspa Koh Rong Samloem jest mniej rozwinięta jeśli chodzi o zaplecze turystyczne i w tym jej urok. Na głównej plaży w zatoce Saracen Bay znajdziemy kilka małych resortów. Ta plaża ma piasek biały jak śnieg, ale jest wąska i położona od strony wschodniej. Zdecydowanie warto przespacerować się (2 km ścieżką przez dżunglę) na przeciwległą stronę wyspy, na Sunset Beach, z której (jak sama nazwa wskazuje) widok na zachód słońca jest wręcz perfekcyjny.

- Na Sunset Beach mamy do dyspozycji 5 miejsc oferujących noclegi.  My skorzystaliśmy z noclegu w pokoju wieloosobowym w The Dive Shop (5$/os/noc), ponieważ nie wymagano wcześniejszej rezerwacji i mieliśmy to szczęście, że akurat mieli wolne miejsca (zwykle pierwszeństwo mają nurkowie uczestniczący w kursie).

- Większość z miejsc noclegowych oferuje też napoje i/lub jedzenie. Wszystko jest odpowiednio droższe niż standardowo, proporcjonalnie do izolacji plaży od reszty świata. Ale nie ma też tragedii. Można zjeść najprostszy obiad (ryż z kurczakiem) za 4$. Można też kupić kubek gorącej wody (0,5$) i wykorzystywać swoje zapasy zupek chińskich i innych pyszności w proszku.

- Na całej zachodniej stronie wyspy (w tym i na Sunset Beach) nie ma dostępu do Internetu, a prąd uruchamiany jest od 17:00 do 23:00. Dostęp do bieżącej wody jest, ale zdarza mu się szwankować.

3 Replies to “Raj odnaleziony na KOH RONG SAMLOEM”

  1. […] Kambodża nie dysponuje tyloma wyspami co sąsiednia Tajlandia, ale to nie znaczy, że wcale ich nie ma! Owszem ma i to piękne! Jeśli chcemy odpocząć nad lazurowym morzem, wygrzewając się na słońcu na białym piasku w miejscu, które nie jest jeszcze przesiąknięte do granic masową turystyką – możemy śmiało ruszać na Kambodżańskie wyspy. Polecamy wyluzowaną, młodzieżową Koh Rong i jej spokojniejszą, odizolowaną od świata, sąsiadkę, Koh Rong Samloem. (Raj odnaleziony na KOH RONG SAMLOEM) […]

  2. Jakby nie patrzeć najprostrzy ryż z kurczakiem 4 razy droższy niż na lądzie 🙂 Aczkolwiek patrząc z perspektywy czasu chętnie bym się na Koh Rong Samloem wybrał spędzając w Sihanoukville nie więcej czasu niż potrzeba by na załadowanie się na statek towarowy tam płynący (gdybym wiedział, że kosztuje zaledwie 5$).
    Pozdrawiam
    BenQ
    PS. Dzięki za odwiedziny na blogu i ciepłe słowa. Mam nadzieję, że jeszcze gdzieś w drodze coś tam ciekawego i pożytecznego (w całej masie bezużytecznych rzeczy) dla siebie znajdziecie. Szerokiej drogi i…niespiesznego przemieszczania się do przodu!

    1. Droższy, owszem, tak jak i na każdej wyspie, ale według nas, zdecydowanie warto!
      A co do bloga http://www.gdziesaquanty.blogspot.com – ostatnio znajdujemy tam całą masę ciekawych rzeczy 😀

Dodaj komentarz