PÓŁWYSEP KALIFORNIJSKI, czyli 1500 km przez pustynię

Zdarza się, że patrzymy na mapę i widzimy kształty, które ciekawią i intrygują. Dla nas takim miejscem był Półwysep Kalifornijski Meksyku. Meksykańska Kalifornia to niełatwo dostępny obszar, przez który jeszcze do niedawna prowadziła jedna główna droga. Obecnie dróg jest już nieco więcej, ale nadal większość terenu pozostała pustynna i odludna.

Na spalonej słońcem ziemi rosną dziesiątki gatunków kaktusów, których różnorodności nie potrafiliśmy sobie wcześniej wyobrazić. Ich charakterystyczne sylwetki rzucające cienie na zbocza górujące nad zatokami z jasnym jak wapno piaskiem i przejrzystą wodą tworzyły obrazy, które podziwialiśmy przemierzając Półwysep Kalifornijski z północy na południe.

Dzień w dzień jechaliśmy przed siebie, czasem starą, podziurawioną drogą, czasem nową trasą, wyłożoną świeżym asfaltem, czasem bezdrożami. Zatrzymywaliśmy się w małych, sennych miasteczkach, w pełnych palm oazach, w misjach założonych setki lat temu przez Jezuitów, w przydrożnych barach sprzedających tacos. Noce spędzaliśmy z dala od drogi, wśród skał i olbrzymich kaktusów albo na plaży, tuż nad oceanem.

Lipiec to w Meksyku pora deszczowa i upalna, czas poza głównym sezonem turystycznym, w którym po kraju podróżują przeważnie sami Meksykanie. Deszcz nie zastał nas na Półwyspie Kalifornijskim ani razu, upały owszem. Sprawiały, że o deszczu nieraz marzyliśmy. Ale niekwestionowanym plusem tego lipcowego czasu były turystyczne pustki. Dzięki nim pustynne i odludne przestrzenie Baja California i Baja California Sur pozwoliły nam przez 10 dni poczuć się jak w innym świecie.

2 Replies to “PÓŁWYSEP KALIFORNIJSKI, czyli 1500 km przez pustynię”

  1. Świetne zdjecia 🙂 kaktusy boskie!-

Dodaj komentarz