LAS VEGAS – Hit, nie kit!

Wychodzimy na zewnątrz i pierwsze co widzimy to London Eye. Za nim, w tle, świeci na złoto Wieża Eiffla. Podchodzimy bliżej głównej ulicy i nagle lądujemy w środku Nowego Jorku, przed nami Brooklyn Bridge, z prawej strony Chrysler Building, z lewej Empire State Building, a nad nami góruje Statua Wolności. Przecieramy oczy ze zdumienia, tym bardziej, że za Statuą majaczy olbrzymia figura Sfinksa, a obok niej nic innego jak Piramida Cheopsa. Czujemy się zdezorientowani, więc idziemy w drugą stronę, a tam … egzotyczna wyspa, a na niej gąszcz palm i plujący ogniem wulkan. Witajcie w Las Vegas!

Zacznijmy od tego, że nie jesteśmy wcale wielbicielami głośnych miast, ale Las Vegas zostaliśmy fanami! Wszyscy wiedzą, że to stolica hazardu, miasto-ikona, w którym rządzą kasyna, neony i kaplice drive-through. My dodalibyśmy, że to stolica kiczu i absurdu, który urzeka i sprawia, że dorosły czuje się jak dziecko w wesołym miasteczku, chodzi z bananem na twarzy i nie może uwierzyć w to co widzi na każdym rogu.

Już sam oczywisty fakt, że hazard jest w Las Vegas całkowicie legalny sprawia, że człowiek czuje się tu dziwnie. Wzdłuż Las Vegas Strip ciągną się reklamy kasyn i najrozmaitszych gier, jakie można w nich uraczyć. Najpierw czuliśmy się zaintrygowani i zastanawialiśmy się jak to będzie je odwiedzić i poczuć ich atmosferę. A potem, gdy już je zobaczyliśmy, szczęki nam opadły. To nie są zwykłe centra gry, ale gigantyczne, bogate ośrodki rozrywki, prześcigające się w dziwacznych stylizacjach i zachęcające gości wymyślnymi atrakcjami.

Rzecz jasna, nie omieszkaliśmy zasmakować hazardowych emocji. Postawiliśmy całego szalonego dolara. Wygraliśmy dolarów 5, z czego potem i tak 3 straciliśmy, ale nadal nie byliśmy stratni. Zysk może marny, ale jaka satysfakcja!

W starszej części miasta zgromadzone są starsze kasyna, wciąż bardzo klimatyczne, ale jednak przegrywające z szalonymi miniaturami czterech stron świata, którymi naszpikowana jest Las Vegas Strip. Są tam więc symbole Londynu, Paryża, Nowego Jorku i Kairu. Czy wspominaliśmy, że można też zajrzeć do Wenecji i pod Pałacem Dożów wsiąść w gondolę? Z kolei na drugiej stronie ulicy można trafić do greckich pałaców pełnych jońskich kolumn i rzeźb pod sztucznym niebem. Kilka skrzyżowań dalej mamy jeszcze olbrzymie, tańczące fontanny, a niedaleko kolorowy zamek z bajki. Oto kwintesencja atrakcji Las Vegas, prawdopodobnie największe nagromadzenie kiczu i absurdu na kilometrze kwadratowym kuli ziemskiej.

Połykaliśmy je w dwie noce, razem z nowymi gośćmi, Anią i Olkiem, którzy z zimnej, wiosennej Polski przylecieli w samo serce pustyni Mojave, gdzie w dzień temperatura dochodziła do 40°C.

Na samym szczycie naszej listy wrażeń z Las Vegas zapisał się jeszcze niesamowity zbieg okoliczności, dzięki któremu mogliśmy skorzystać z fantastycznej i jednej z najlepszych miejscówek noclegowych na całej naszej trasie. Zażyliśmy trochę luksusu i po raz kolejny przekonaliśmy się, że nasza rodzina jest naprawdę niezawodna!

2 Replies to “LAS VEGAS – Hit, nie kit!”

  1. No to nieźle Wam poszło, ja przegrałam 7 dolarów i ani centa zysku 😛

    1. HA! My długo chodziliśmy i szukaliśmy odpowiedniego, szczęśliwego automatu 😀

Dodaj komentarz