Jak zobaczyć drogę mleczną w KALIFORNII

Choć w całej naszej eskapadzie przez USA udawało nam się nieraz zatrzymywać w naprawdę świetnych warunkach, wliczając w to noclegi w 100-letnim polskim domu w Nowym Jorku, prywatne sypialnie z widokiem na góry w okolicy San Francisco czy niedaleko plaży w San Diego, luksusowe pokoje w apartamencie przy Las Vegas Strip czy w hotelu tuż obok Los Angeles, to jednak nigdzie nie znaleźliśmy tak wielogwiazdkowych standardów jak w Parku Narodowym Yosemite.

Spakowaliśmy plecaki, przypięliśmy do nich śpiwory i namiot, postaraliśmy się o pozwolenie na nocleg poza doliną, całe jedzenie i wszystkie pachnące rzeczy wcisnęliśmy do specjalnego, niedźwiedzio-opornego kontenera i z takim ekwipunkiem ruszyliśmy w góry Sierra Nevada. Po pierwszym dniu stromej wspinaczki szlakiem, który na mapie wygląda jak zabawna serpentyna, i kilkunastu kilometrach trekkingu rozbiliśmy namiot na szczycie Indian Rock, niedaleko North Dome.

Z jednej strony oglądaliśmy szczyty gór, a z drugiej rozciągającą się daleko dolinę Yosemite. Wodę nabieraliśmy ze strumienia i gotowaliśmy na ogniu. Przez trzy dni spotkaliśmy ledwie kilka osób. Większość turystów nie wyściubia nosa poza, piękne co prawda, ale zatłoczone do granic dno słynnej doliny.

A wiele tracą! Bo gdy uda się wydostać poza łunę światła z turystycznego centrum, nocą podziwiać można drogę mleczną, która świeci tak silnie, że w namiocie robi się wręcz jasno. To jeden z widoków, który zapamiętuje się na całe życie. Jedna rzecz z naszej listy marzeń odhaczona!

WSKAZÓWKI PRAKTYCZNE:

- Park Narodowy Yosemite w Kalifornii jest, drugim po Yellowstone, najbardziej znanym w całych Stanach Zjednoczonych. Oznacza to, że co roku odwiedzają go miliony turystów, a w sezonie (od maja do września) robi się naprawdę tłoczno. Poza sezonem wiele miejsc jest niedostępnych i dojazdy są pozamykane ze względu na warunki pogodowe.

- Najsłynniejszym miejscem w całym parku jest Dolina Yosemite, w której rozwinięta jest duża baza turystyczna, przeprowadzone są asfaltowe drogi, mieści się centrum informacyjne, biblioteka, muzeum, sklepy, hotel, domki, kempingi, pola piknikowe i wyznaczone punkty widokowe.

- W Dolinie Yosemite znajdują się 2 kempingi, z których jeden (Pines camprgound) wymaga rezerwacji, a drugi (Camp #4) działa na zasadzie first-come, first-served (czyli, kto pierwszy, ten lepszy). Na wszystkich kempingach prawie zawsze wszystkie pola są zajęte. Żeby upolować miejsce na Camp#4 trzeba zignorować informację pt. Full i poprosić panią strażniczkę o wyczarowanie przestrzeni obok innych namiotów. O ile nam wiadomo, zwykle jakoś się to udaje. Nocleg na Camp #4 kosztuje 6$ od osoby.

- W całym parku (też, ale nie tylko, w Dolinie Yosemite) znajdują się punkty wydające Wilderness Permit, czyli pozwolenia na noclegi w górach, poza wyznaczonymi kempingami.  Żeby dostać takie pozwolenie trzeba pojawić się tam o 8:00 rano (jeśli chcemy wyjść jeszcze tego samego dnia) lub o 11:00 (jeśli chcemy wyjść dnia następnego). Żeby mieć gwarancję, że się załapiemy (bo ilość wystawianych pozwoleń jest ograniczona przepisami), możemy wpisać się wcześniej na listę oczekujących i wrócić do kolejki o 10:45. Wilderness Permit wydawane jest za darmo.

- Każdy kto się zgłosi ma obowiązek zabrać ze sobą bear-proof container, czyli specjalny szczelny pojemnik, w którym trzeba schować cały zapas jedzenia i jakiekolwiek inne pachnące rzeczy (np. pastę do zębów), żeby nie kusić niedźwiedzia. Pojemniki również wydawane są za darmo (potem, oczywiście, należy je zwrócić w to samo miejsce).

- Samochód trzeba zostawić na wyznaczonym parkingu (trailhead parking), gdzie przygotowane są rzędy dużych metalowych kontenerów (bear-boxes), do których należy przełożyć wszystkie zapasy jedzenia i jakichkolwiek innych pachnących rzeczy (w tym kosmetyki i chemikalia), żeby nie kusić niedźwiedzia.

Zdarzały się przypadki, że niedźwiedź pojawiał się w nocy i włamywał do samochodu, w którym ktoś zostawił banany. Nieszczęsny właściciel takiego samochodu, oprócz tego, że stracił banany i drzwi od strony pasażera (niedźwiedź je wyważył), musiał jeszcze zapłacić mandat w wysokości 5000$ za straty Parku Narodowego (niedźwiedź musiał zostać uśpiony).

Dodaj komentarz