CHIANG MAI – BACKPACKERS’ka STOLICA TAJLANDII

Do Chiang Mai pierwotnie wcale nie mieliśmy jechać. Marzyło nam się rajskie południe (i wciąż nie przestało), a nie daleka północ Tajlandii. Przy pierwszej, nieudanej, próbie znalezienia tu noclegu (Autostop (i nie tylko) w Tajlandii - nasze pierwsze wzloty i upadki) zaintrygowała nas jednak atmosfera miasta i postanowiliśmy wrócić do niego po 2 dniach. Był to strzał w 10!
Chiang Mai to jedno z większych miast w Tajlandii (dokładnie 6 co do liczby mieszkańców). Naszym zdaniem, bije Bangkok na głowę! Wygrywa swobodną, studencką atmosferą, ciekawymi knajpkami, wielkimi targowiskami. Ma też niesamowitą zaletę jaką jest obecność wydzielonej centralnej części (można ją przyrównać do Europejskiego starego miasta, choć nie jest to w pełni trafne) i chodników (co nie jest takie oczywiste).
Trudno wymienić miejsca jakie trzeba odwiedzić w Chiang Mai. Tu warto po prostu być, poświęcić czas na odwiedzenie kilku lokali, spacerowanie między świątyniami, harmonijnie wtopionymi w okolicę, i zakupy na nocnych targach.

Działa tu ogromna ilość hoteli, hosteli, guest-house’ów i resortów, a więc nocleg znajdzie się dla każdego na każdą kieszeń (warto jednak pamiętać o wcześniejszej rezerwacji, jeśli wybieramy się w pełnym sezonie). Działa też bardzo wiele biur turystycznych, które organizują wyjazdy na trekkingi (w okolicy znajdują się najwyższe góry w kraju, m.in. szczyt Doi Inthanon) czy do sanktuarium słoni (Elephant Jungle Sanctuary). Nam zabrakło dni na wyjazd poza miasto, ale słyszeliśmy bardzo dobre opinie, zwłaszcza o tej drugiej opcji.
Będąc w Chiang Mai nie można ominąć weekendowych targowisk. Tzw.: „Saturday walking street” i „Sunday walking street” obejmują znacznie więcej niż tylko jedną ulicę. W sobotnie i niedzielne wieczory (od 16:00 do 24:00) ulice starego miasta zamieniają się w deptaki i zalewane są przez tysiące stoisk i tłumy ludzi. Takiej różnorodności produktów nie widzieliśmy jeszcze nigdzie. Wszystko świetnej jakości i w niesamowicie niskich cenach (przykładowo: skórzany portfel – 200 TBH = 20 PLN/ spodnie z ludowymi tajskimi wzorami – 100 TBH = 11 PLN/ t-shirt z nadrukiem – 100 TBH = 11 PLN). Lepiej nawet niż na Chatuchak Market w Bangkoku, który wcześniej zachwalaliśmy (Bangkok nie zachwycił).

Na pewno Chiang Mai zapadnie nam w pamięci, ze względu na to, że to tu właśnie świętowaliśmy zmianę kodu Kamila! Raz tylko kończy się 30 lat, a więc na tę okazję chcieliśmy znaleźć wyjątkowe miejsce. Szukając musieliśmy wydeptać swoje, ale w końcu trafiliśmy do najlepszej, według nas, restauracji w Chiang Mai: The Faces. Klimat niesamowity, cały lokal wypełniony był roślinami i tajskimi symbolami, do tego pyszne jedzenie, piwo (które po wielu dniach abstynencji smakowało jak najlepszy szampan) i muzyka na żywo. Polecamy!

3 Replies to “CHIANG MAI – BACKPACKERS’ka STOLICA TAJLANDII”

  1. Piękne zdjęcia, chciałabym kiedyś odwiedzić to miasto i poczuć jego klimat. Olu, gdzie jest jubilat Kamil?

    1. Ktoś musiał robić te piękne zdjęcia, więc Kamil akurat znalazł się po drugiej stronie obiektywu 🙂 ALE na pewno niedługo w końcu pojawi się i jego zdjęcie.

      1. Kamil podziwia złote figury 😉
        jeszcze raz 100 lat 🙂

Dodaj komentarz