10 rzeczy, których nie wiesz o Wietnamie

Z czym kojarzy się Wietnam? Ze słynną wojną, o której wiemy głównie z amerykańskich filmów? Z komunistyczną propagandą? Z trójkątną czapeczką i miską ryżu? Z całą masą skuterów? I słusznie! Ale to wszystko jedynie początek, tylko kilka pierwszych haseł, a kraj ma w zanadrzu wiele, wiele więcej.

Po miesiącu w Wietnamie wiemy już, że to najbardziej egzotyczne państwo spośród tych, które odwiedziliśmy na półwyspie Indochińskim, ale nie jest to egzotyczny raj! To kultura i tradycja, która fascynuje, historia, która przejmuje, przyroda i krajobrazy, które zachwycają, ale i ludzie, którzy potrafią w jednej chwili zauroczyć, a w kolejnej doprowadzić do szewskiej pasji.

  1. Północ – Południe

Oficjalnie jeden kraj, a jednak jakby dwa oddzielne kraje. Komunistyczna, chłodniejsza Północ, której mieszkańcy identyfikują się z Viet Cong’iem i dawna Republika Wietnamu ze stolicą w Sajgonie, gdzie wielu ludzi z sentymentem wspomina czasy sprzed nastania komunizmu. To dwa, zupełnie różne oblicza jednego państwa. Inni ludzie. Inna mentalność (Pierwsze zderzenie z innym Wietnamem).

  1. Zróżnicowana przyroda, nieprzewidywalna pogoda

Klimat Wietnamu jest równie różnorodny co ukształtowanie terenu w tym kraju. Przemierzając ledwie 100 km możemy mijać płaskie pola, rozlewiska rzek, piaszczyste wybrzeża, falujące wyżyny, a zaraz za nimi wysokie góry. Wszystko to sprawia, że jest pięknie i, że nigdy nie wiadomo czego się spodziewać. W jednej chwili zachwyci nas widok, a w innej, złapie ulewny deszcz.

  1. Zaskakujący marketing

O namolności wietnamskich sprzedawców możnaby napisać poemat. Lista sposobów, na jakie próbują zawołać, zachęcić, namówić i osaczyć białego człowieka jest zdumiewająca (Regulamin na wietnamskim targu). O oszustwach i naciąganiu nie wspominając. A jednak, zupełnie niespodziewanie potrafią oni przejść ze skrajnej nachalności do ostentacyjnej obojętności. Zdarza się, że atakują turystę, gdy ten ewidentnie nie wyraża chęci na zakupy, a gdy sam z siebie pyta, albo zachowują się agresywnie albo ignorują go demonstracyjnie. To system zero-jedynkowy. Nieprzeniknione są reakcje Wietnamczyków…

  1. Targuj się kto może!

A skoro już zeszło na tematy handlowe – należy się targować. Ale, ale, nie mowa o zwykłym przekomarzaniu się na turystycznym bazarze z pamiątkami (choć to, oczywiście, też należy do konieczności). Tu chodzi o targowanie się zawsze i wszędzie: w sklepie spożywczym, na stacji benzynowej i w kawiarni.

Jeśli ktoś ma opory to zapewniamy, że i my mieliśmy, ale prędko minęły. Gdy zapłaciliśmy za kawę po 25 000 VND (4,40 PLN), a chwilę później zauważyliśmy, że inny turysta płaci za taką samą kawę 10 000 VND (1,80 PLN), zrozumieliśmy, że on musiał znać tę uniwersalną zasadę już wcześniej.

  1. Jedzenie = marzenie

Jedzenie w Wietnamie jest niesamowite. Niesamowicie zróżnicowane i zawsze niesamowicie świeże. Jego magia tkwi w dodatkach: soczystej limonce, ostrych papryczkach chilli i, co najważniejsze, masie ziół, podawanych całymi garściami. Nikt nie przejmuje się czy bazylia, tymianek, mięta czy kolendra ma pasować do mięsa, ryby czy warzyw. Na stole ląduje wszystko, cokolwiek kucharka ma akurat pod ręką. Ważne, żeby było tego dużo i, żeby było świeże.

  1. Zupa Pho

Skoro mowa o wietnamskich daniach, nie sposób pominąć Zupy Pho, która jest właściwie symbolem tego kraju. Najprościej rzecz ujmując, jest to rosół z dużą ilością makaronu ryżowego i mięsa. Brzmi banalnie? Tak, ale znowu, cała istota smaku tkwi w dodatkach. Gdy do takiego rosołu wrzucimy wielką garść świeżych ziół, wyciśniemy sok z limonki i wsypiemy pokrojone ostre papryczki to całość nabierze niepowtarzalnego smaku!

Zupę Pho je się w Wietnamie zawsze i wszędzie. W każdym mieście znaleźć można uliczne knajpy, które rozlewają wielkie miski Pho na śniadanie, obiad i kolację. Wszędzie podstawa jest taka sama: rosół i makaron ryżowy, ale wszędzie zupa będzie smakowała inaczej. Największą różnicę tworzy mięso, na jakim jest przygotowana. I tak: Pho Bo to zupa z wołowiną, a Pho Ga to po prostu rosół z kurczakiem. Opcja numer jeden zdecydowanie wygrywa! Zwłaszcza jeśli pomyślimy, że drobiu mamy w Polsce pod dostatkiem, ale wołowina nie jest u nas aż tak popularna.

Czy wspominaliśmy już, że wielka micha Zupy Pho kosztuje zwykle od 20 000 VND (3,60 PLN) do 40 000 VND (7,20 PLN)? Nic tylko zajadać!

  1. Pałeczki to nie wszystko

Najczęściej je się pałeczkami i łyżkami. Nic zaskakującego. Czasem, choć rzadziej, w ruch idzie widelec. Nóż wykorzystuje się sporadycznie. Częściej do krojenia potraw używane są… nożyczki. Najprostsze nożyczki z najzwyczajniejszego sklepu papierniczego. Wyglądają zabawnie, gdy tną mięso i kości.

  1. Wietnamczycy nie jedzą psów

Historie o psach pieczonych na wietnamskich rożnach można włożyć między bajki. To mit pokutujący od pokoleń, który przestał mieć wiele wspólnego z prawdą już wiele lat temu. Młodzi Wietnamczycy powtarzają, że to tradycja z czasów gdy dorastali ich dziadkowie. Nigdzie na swojej trasie nie natknęliśmy się na psie mięso. A przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo… No dobrze, na jednym targu widzieliśmy psie głowy ułożone na stoisku mięsnym. Ale były one tak stare i nieapetyczne, że wyglądały raczej jak pseudo-atrakcja turystyczna. Nikt o zdrowych zmysłach nie zainteresowałby się ich wątpliwymi walorami spożywczymi.

  1. W kupie raźniej

Nie od dziś wiadomo, że status jednostki jest skrajnie różny w Europie i Azji. Na pojęcie „potrzeba indywidualizmu” Azjaci otwierają szeroko oczy, a samodzielne podejmowanie decyzji to dla nich często czarna magia. Nic więc dziwnego, że gdy pojawia się jakikolwiek problem, ich pierwszą reakcją jest zwołanie jak największej liczby kolegów, którzy również nie mają zielonego pojęcia. Wtedy przynajmniej nie wiedzą wszyscy razem. 

Jeśli gość z zagranicy o coś pyta, a Wietnamczyk nie wie i/lub nie rozumie, ma 3 wyjścia z sytuacji: albo zgromadzić jak najwięcej ludzi, którzy zrobią raban, a potem i tak wszyscy oznajmią, że nie wiedzą, albo zignorować sprawę i machnąć ręką, albo odprawić zainteresowanego z wrzaskiem, żeby nigdy więcej się nie zjawiał.

  1. Komunistyczna wolność

Punkt dla nas samych wciąż niezrozumiały. Panuje socjalizm, ale kwitnie kapitalizm. Wielu ludzi otwiera swoje własne biznesy, prowadzi proste knajpki czy sklepy. Zdaje się, że mogą w pełni o wszystkim decydować. A jednak, okazuje się, że nie do końca. Państwo wciąż ingeruje w wiele kwestii w życiu codziennym obywateli. Przykładowo: każdy kto chciałby przyjąć pod swój dach obcokrajowca, ma obowiązek zgłosić ten fakt policji. Musi podać dane gościa, przedstawić jego paszport, a w końcu… i tak może nie uzyskać zgody. Kwestia tego, jakie kryteria aktualnie ustali władza.

W Wietnamie obowiązuje polityka 2 dzieci. Ponoć w ostatnich latach zasady się zmieniają, bo społeczeństwo mocno się starzeje, ale wciąż 40% ciąż wśród Wietnamek kończy się aborcją! Nie wiadomo tylko do końca na czym, tak naprawdę, opierają się te azjatyckie statystyki.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.